Fabuła Feral

Strzał! Wybuch! Trzask!
Wielki pień drzewa w trakcie wojny spadł na alfę, który właśnie przeprowadzał bezbronnych na drugą stronę, na dziką stronę. 
Strzał! Wybuch! Trzask!
Giną kolejne psy, zakochani klękają nad umarłymi a umarli tkwią bez słowa przy ziemi. 
Ocaleni wędrują w poszukiwaniu schronienia, napadnięto ich, zaskoczenie ogromne a wojowników za mało, nikt nie był przygotowany na katastrofę, nawet Pechowy Dzień, czyli alfa Hoodoo Day. 
Kto? Kto poprowadzi? Kto da wsparcie? Kto pomoże? 
Sfora została doszczętnie zniszczona, nie zostało nic prócz martwych ciał. W oddali nadal było słychać wystrzały. Psy uciekały, bo oni znów zaatakowali, tym razem nazywano ich Zimnokrwistymi, zabijali bez najmniejszych skrupuł.
Tam! Przejście!
Znaleziono przejście, tajemnicze, małe przypominające dziurę przez którą ktoś się dokopał.
Przechodząc na drugą stronę zobaczono las iglasty, był tak gęsty, że przedostać można było się tylko na ugiętych łapach, a zgubić było się łatwo.
Któż to!? Cóż to!?
Zza drzewa wyłonił się pies, merlakowata szata, to były jego tereny, zaprowadził by pokazać tereny, wokół było pełno ruin, lasów a jeszcze dalej góry.
Zostaniesz tu? Czy też nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz